niedziela, 27 sierpnia 2006
sobota, 26 sierpnia 2006
Czym dla Ciebie jest miłość?
Czym dla Ciebie jest miłość?
Dla mnie jest czymś w rodzaju tlenu dla płuc, skrzydeł dla ptaków, wody dla ryb, światła dla roślin i wody dla organizmów żywych - po prostu jest niezbędna, rozwijana poprzez dobro, modlitwę, wiarę, łaskę...
Tak bardzo chciałbym, aby mnie całego ogarnęła...
Dla mnie jest czymś w rodzaju tlenu dla płuc, skrzydeł dla ptaków, wody dla ryb, światła dla roślin i wody dla organizmów żywych - po prostu jest niezbędna, rozwijana poprzez dobro, modlitwę, wiarę, łaskę...
Tak bardzo chciałbym, aby mnie całego ogarnęła...
piątek, 25 sierpnia 2006
Nawrócenie
Czy jesteś pewny/a, że żyjesz w prawdzie?
Czy jesteś pewny/a, że się nie przyzwyczaiłeś/aś do wszystkiego dookoła, do swojego stanu ducha, by tylko w nim trwać?
Czy wszystko co mówisz, jest rzeczywiście zgodne z Twoim postępowaniem?
Czy łzy, które płyną po Twych polikach są szczere?
Czy Twój uśmiech jest naprawdę z głebi serca, czy tylko na odwal się?
Czy chcesz rzeczywiście zmienić swoje życie?
Czy wiesz kim jesteś? Dokąd dążysz, czego pragniesz?
Czy naprawdę kochasz?
Odpowiedz sobie sam/a w cichości swego serca na te pytania...
Sam na sam z Panem przedyskutuj to...
Następnie odpowiedz na pytanie: Czy jesteś gotowy/a na nawrócenie, takie bez ale, gdzieś, dla kogo, bez asekuracji i a gdyby...
Po prostu kochaj i nic więcej...
Czy jesteś pewny/a, że się nie przyzwyczaiłeś/aś do wszystkiego dookoła, do swojego stanu ducha, by tylko w nim trwać?
Czy wszystko co mówisz, jest rzeczywiście zgodne z Twoim postępowaniem?
Czy łzy, które płyną po Twych polikach są szczere?
Czy Twój uśmiech jest naprawdę z głebi serca, czy tylko na odwal się?
Czy chcesz rzeczywiście zmienić swoje życie?
Czy wiesz kim jesteś? Dokąd dążysz, czego pragniesz?
Czy naprawdę kochasz?
Odpowiedz sobie sam/a w cichości swego serca na te pytania...
Sam na sam z Panem przedyskutuj to...
Następnie odpowiedz na pytanie: Czy jesteś gotowy/a na nawrócenie, takie bez ale, gdzieś, dla kogo, bez asekuracji i a gdyby...
Po prostu kochaj i nic więcej...
poniedziałek, 21 sierpnia 2006
Miłością kształtowany
Przenikasz i znasz mnie Panie,
kształtujesz mnie każdym zdarzeniem w mym życiu...
Pobudzasz mnie do kochania,
do Miłości, którą Ty jesteś Panie...
Zsyłasz na mnie cierpienia,
którą pobudzają mnie,
abym umiał zacząć korzystać z tego co mam,
z Twych nieustannych łask,
które płyną z Twego serca...
Dziękuję Ci, Panie...
kształtujesz mnie każdym zdarzeniem w mym życiu...
Pobudzasz mnie do kochania,
do Miłości, którą Ty jesteś Panie...
Zsyłasz na mnie cierpienia,
którą pobudzają mnie,
abym umiał zacząć korzystać z tego co mam,
z Twych nieustannych łask,
które płyną z Twego serca...
Dziękuję Ci, Panie...
niedziela, 13 sierpnia 2006
Miłość darem jest...
Przechodzimy obok siebie obojętni,
powołani do miłości,
której pragniemy niczym chleba,
ale nigdy nie chcemy jej zauważyć
jak przebywa obok nas...
Pragniemy czegoś,
co jest nam dalekie,
z palca wyssane...
A miłość skryta jest w nas,
w naszych sercach ma dom,
zajrzyj tam a ukaże Ci się
jako wielki dar,
który jako jedyny dzielimy,
ale coraz więcej go mamy...
powołani do miłości,
której pragniemy niczym chleba,
ale nigdy nie chcemy jej zauważyć
jak przebywa obok nas...
Pragniemy czegoś,
co jest nam dalekie,
z palca wyssane...
A miłość skryta jest w nas,
w naszych sercach ma dom,
zajrzyj tam a ukaże Ci się
jako wielki dar,
który jako jedyny dzielimy,
ale coraz więcej go mamy...
sobota, 12 sierpnia 2006
Po prostu: kochaj...
Nadzieją kształtowani
zdobywamy świat naszych małych pragnień.
Rozkwitamy niczym kwiat,
budząc się do życia,
podlewani codzienną wiarą w nowe jutro,
tylko po to,
by Miłością ożywieni
mogli powiedzieć niewinne: Kocham...
zdobywamy świat naszych małych pragnień.
Rozkwitamy niczym kwiat,
budząc się do życia,
podlewani codzienną wiarą w nowe jutro,
tylko po to,
by Miłością ożywieni
mogli powiedzieć niewinne: Kocham...
niedziela, 16 lipca 2006
Refleksji parę
Cóż, aż żal było wracać z tych rekolekcji...
Ale niestety czas mija nieubłaganie.
Wiele zobaczyłem, szczególnie te piękne górskie widoki....
Wiele rozważyłem, rekolekcje pokazały mi w jaki sposób podjąć trudne decyzje w życiu, najpierw je przemodlając. Z Panem jest łatwiej:)
Wiele się nauczyłem, jak dalej iść, jak naprawde medyować nad Pismem, wiadomo, że doskonale jeszcze tego nie robię, ale zawsze jakiś krok na przód.
Wiele zauważyłem, oj zauważyłem bardzo istotną rzecz - Pan Bóg działa przez każdego z nas i daje nam nieustanne znaki swojej obecności, tylko trzeba je zauważyć.
No i wielu nowych ludzi poznałem, których oddanie i wiara mocno mnie podbudowały:)
Nie zapomnę Wojtka krzyczącego na skale: "Ja ściągam buty, idę na boso..."
Nie zapomną Siostry Żanety, mówiącej: "Przyszłam tutaj dla Jezusa i nic więcej nie wiedziałam o tym zakonie. Szłam w ciemno."
Nie zapomnę rozmów z ojcem. Grzegorzem, który wskazał mi drogę ;)
Nie zapomnę gotowania z Szymonem i wspólnych z nim śmiechów...
Nie zapomnę tekstu Andrzeja: "Morda w kubeł i szukaj dna."
Nie zapomnę "oglądanych" - słuchanych w radio meczów piłkarskich,("Może zasłaniam Ojcu radio i Ojciec nie widzi?").
Nie zapomnę "Niedźwiedzia turlającego się ze śmiechu i klepiacego się ze śmiechu"
Nie zapomnę "Jedni biorą koty, a ja wziąłem Ciebie, Andrzeju..."
Nie zapomnę wspólnych śpiewów, w szczególności grania Bartka i Kuby.
Nie zapomnę wspólnych wędrówek, nowych tras Bartka, podążania ramię w ramię z Przemkiem.
Nie zapomnę tekstów Filipa i Wojtka.
Nie zapomnę grania na wiadrze Grześka oraz "babci Grzesi".
Nie zapomnę nocnej rozmowy w autobusie z siostrą Augustyną (chyba tak to się odmienia, w każdym bądź razie miała patrona św. Augustyna), jej świadectwa wiary, oddania Chrystusowi...
No i niezapomnę tego rozmodlenia... Tego chłonięcia Boga całym soba, tej wspólnoty, która się wytworzyła...
Prawdę mówiąc otrzymałem więcej niż chciałem:)
Chwała Panu!
Ale niestety czas mija nieubłaganie.
Wiele zobaczyłem, szczególnie te piękne górskie widoki....
Wiele rozważyłem, rekolekcje pokazały mi w jaki sposób podjąć trudne decyzje w życiu, najpierw je przemodlając. Z Panem jest łatwiej:)
Wiele się nauczyłem, jak dalej iść, jak naprawde medyować nad Pismem, wiadomo, że doskonale jeszcze tego nie robię, ale zawsze jakiś krok na przód.
Wiele zauważyłem, oj zauważyłem bardzo istotną rzecz - Pan Bóg działa przez każdego z nas i daje nam nieustanne znaki swojej obecności, tylko trzeba je zauważyć.
No i wielu nowych ludzi poznałem, których oddanie i wiara mocno mnie podbudowały:)
Nie zapomnę Wojtka krzyczącego na skale: "Ja ściągam buty, idę na boso..."
Nie zapomną Siostry Żanety, mówiącej: "Przyszłam tutaj dla Jezusa i nic więcej nie wiedziałam o tym zakonie. Szłam w ciemno."
Nie zapomnę rozmów z ojcem. Grzegorzem, który wskazał mi drogę ;)
Nie zapomnę gotowania z Szymonem i wspólnych z nim śmiechów...
Nie zapomnę tekstu Andrzeja: "Morda w kubeł i szukaj dna."
Nie zapomnę "oglądanych" - słuchanych w radio meczów piłkarskich,("Może zasłaniam Ojcu radio i Ojciec nie widzi?").
Nie zapomnę "Niedźwiedzia turlającego się ze śmiechu i klepiacego się ze śmiechu"
Nie zapomnę "Jedni biorą koty, a ja wziąłem Ciebie, Andrzeju..."
Nie zapomnę wspólnych śpiewów, w szczególności grania Bartka i Kuby.
Nie zapomnę wspólnych wędrówek, nowych tras Bartka, podążania ramię w ramię z Przemkiem.
Nie zapomnę tekstów Filipa i Wojtka.
Nie zapomnę grania na wiadrze Grześka oraz "babci Grzesi".
Nie zapomnę nocnej rozmowy w autobusie z siostrą Augustyną (chyba tak to się odmienia, w każdym bądź razie miała patrona św. Augustyna), jej świadectwa wiary, oddania Chrystusowi...
No i niezapomnę tego rozmodlenia... Tego chłonięcia Boga całym soba, tej wspólnoty, która się wytworzyła...
Prawdę mówiąc otrzymałem więcej niż chciałem:)
Chwała Panu!
Subskrybuj:
Posty (Atom)