Zmierzyłem się:
krok po kroku -
z tym, co nazywają kartografią -
ten przedmiot nazwałbym inaczej -
nauka cierpliwości i wytrwałości
w ramach trzy letniego programu studiów.
Sam już nie wiem -
co powinienem -
gdzie powinienem -
czy powinienem -
dlaczego powinienem.
Nie jest jaskrawo
i nie jest też licho -
zwykła szara codzienność -
co bierze od każdego
i daje nierównomiernie -
raz jednego więcej,
raz innego mniej,
a nieraz i prześpi -
ominie...
No i czekam...
I reformuje -
krok po kroku -
samego siebie -
z pracą u podstaw.
Gradiam.
niedziela, 7 listopada 2010
piątek, 5 listopada 2010
Czas
Jak to jest, że człowiekowi, nie można nigdy dogodzić.
Czas biegnie albo za szybko,
albo za wolno.
Pojawia się takie niedopasowanie.
Ciągłe poszukiwanie złotego środka.
Albo bieg szczurów
albo ciąg codzienności.
A pośrodku my
z naszymi małymi-wielkimi marzeniami.
Czas biegnie albo za szybko,
albo za wolno.
Pojawia się takie niedopasowanie.
Ciągłe poszukiwanie złotego środka.
Albo bieg szczurów
albo ciąg codzienności.
A pośrodku my
z naszymi małymi-wielkimi marzeniami.
czwartek, 4 listopada 2010
Droga
Niejednokrotnie
przytłaczającą rzeczą
są tylko i wyłącznie
nasze decyzje -
i to nasze, ukochane -
okazuje się pomyjami egoizmu.
Często trzeba się sparzyć -
aby do nas cokolwiek dotarło.
Boże, daj mi światło,
abym poznał drogę...
Daj mi rozsądek -
abym nie błądził na próżno...
I mądrość
abym rozpoznawał i rozróżniał
Twoje natchnienia
od swojego chcenia...
przytłaczającą rzeczą
są tylko i wyłącznie
nasze decyzje -
i to nasze, ukochane -
okazuje się pomyjami egoizmu.
Często trzeba się sparzyć -
aby do nas cokolwiek dotarło.
Boże, daj mi światło,
abym poznał drogę...
Daj mi rozsądek -
abym nie błądził na próżno...
I mądrość
abym rozpoznawał i rozróżniał
Twoje natchnienia
od swojego chcenia...
wtorek, 2 listopada 2010
Życie i śmierć.
Uwielbiam listopad.
Listopad, który jest nadzieją na nowe życie.
Przyroda obumiera, aby się odrodzić wiosną do życia.
Człowiek zniszczalny obumiera,
aby mógł się narodzić nowy człowiek-duchowy.
Śmierć to dopiero początek, nie koniec.
Śmierć dla chrześcijanina to wyzwolenie.
Przeczytałem dzisiaj słowa:
gdyby nie śmierć - człowiek musiałby
trwać w trudzie i znoju,
który przyniósł na świat grzech pierworodny.
Nieśmiertelność na tym świecie -
byłaby nieustanną karą.
Lecz może żyć w nas nadzieja:
"I jak w Adamie - wszyscy umierają,
tak też w Chrystusie - wszyscy będą ożywieni."
Nadzieja życia w Bogu.
Nasi bliscy nie odeszli -
oni tylko zmienili miejsce pobytu -
z tymczasowego na wieczny...
Listopad, który jest nadzieją na nowe życie.
Przyroda obumiera, aby się odrodzić wiosną do życia.
Człowiek zniszczalny obumiera,
aby mógł się narodzić nowy człowiek-duchowy.
Śmierć to dopiero początek, nie koniec.
Śmierć dla chrześcijanina to wyzwolenie.
Przeczytałem dzisiaj słowa:
gdyby nie śmierć - człowiek musiałby
trwać w trudzie i znoju,
który przyniósł na świat grzech pierworodny.
Nieśmiertelność na tym świecie -
byłaby nieustanną karą.
Lecz może żyć w nas nadzieja:
"I jak w Adamie - wszyscy umierają,
tak też w Chrystusie - wszyscy będą ożywieni."
Nadzieja życia w Bogu.
Nasi bliscy nie odeszli -
oni tylko zmienili miejsce pobytu -
z tymczasowego na wieczny...
poniedziałek, 1 listopada 2010
Dziecko
Czasami jest tak, że człowiek nie może się zdecydować czego chce. Błądzi albo raczej szuka po omacku. Szuka i popełnia błędy. Zadaje pytania i próbuje znaleźć odpowiedź. I kiedy wstaje rano, pojawia się znów niepokój na jego ustach:
"Boże, czy ten dzień uda mi się przeżyć zgodnie z Twoją wolą?"
Ufność wcale nie jest tak łatwa, jakby się mogło wydawać - po prostu ufać i już. To trud codzienności - nieustannego wpatrywania się w Światło - Prawdę - Drogę.
Gdy byłem dzieckiem wystarczył mi wierszyk z kalendarza z aniołami stróżami:
"Każdy człowiek, duży, mały,
dzieckiem Bożym jest.
Pan Bóg kocha wszystkich ludzi
i mnie kocha też."
Ta Miłość wszechogarniająca
była wszystkim.
Dziś - nadal jest wszystkim -
tylko tyle rzeczy rozprasza
od wpatrywania się w Słowo,
od tego, by stać się jak dziecko...
Dziś - jest piękniejsze,
bo wymaga odpowiedzi...
"Boże, czy ten dzień uda mi się przeżyć zgodnie z Twoją wolą?"
Ufność wcale nie jest tak łatwa, jakby się mogło wydawać - po prostu ufać i już. To trud codzienności - nieustannego wpatrywania się w Światło - Prawdę - Drogę.
Gdy byłem dzieckiem wystarczył mi wierszyk z kalendarza z aniołami stróżami:
"Każdy człowiek, duży, mały,
dzieckiem Bożym jest.
Pan Bóg kocha wszystkich ludzi
i mnie kocha też."
Ta Miłość wszechogarniająca
była wszystkim.
Dziś - nadal jest wszystkim -
tylko tyle rzeczy rozprasza
od wpatrywania się w Słowo,
od tego, by stać się jak dziecko...
Dziś - jest piękniejsze,
bo wymaga odpowiedzi...
niedziela, 31 października 2010
Halloween - święto zmarłych.
Subskrybuj:
Posty (Atom)