sobota, 7 października 2006

piątek, 6 października 2006

Biała róża...

Kwitnie biała róża,
ma płatki czyste, nieskalane...
Ale z każdym dniem
jej płatki stają się słabasze,
więdną...
Spada na ziemie płatek za płatkiem...
Czy się odrodzi?
Wbrew wszystkiemu,
mam nadzieję, że tak...

czwartek, 5 października 2006

Uzdrawiająca łaska z grzechu...

Jestem do niczego,
nic nie warty,
pozbawiony sensu istnienia,
zraniony grzechem,
zarniony cierpieniem...

Ja wiem o tym,
ale i tak cię kocham,
pomimo wszystko
i nauczę cię tej Miłości,
Miłości miłosiernej...
Nic więcej nie mów...
Pozwól Mi,
dotknąć ciebie...

Gdzie jest ta droga?

Ja:
raniący,
grzeszący,
powracający do tych samych upadków,
nie umiejący przebaczać,
zazdrosny,
chciwy,
leniwy,
samolubny,
pyszny,
brakuje we mnie miłości...

On:
Najwyzsze Dobro,
Zbawiciel,
Mesjasz,
Syn Boży...

A pomimo tego On mnie kocha,
On przytula mnie do serca,
daje mi nie zliczone zdroje łask,
a ja dąże do miłości do Niego...

Gdzie jest ta droga?
Szukam jej...

Czy nią idę?
Nie wiem...

Chryste, Światłości Najjaśniejsza, wskaż mi tą drogę... Amen.

środa, 4 października 2006

Drugi obok mnie...

Czy tak trudno jest wyciągnąć głowę z chmur
i spojrzeć na drugiego człowieka?
Czy tak trudno jest pochylić się
i zauważyć drugiego człowieka?
Czy tak trudno jest przetrzeć oczy
i zobaczyć drugiego człowieka?
Czy tak trudno jest przestać patrzeć na siebie?
Zapatrzeni w siebie,
nie dostrzegamy innych,
a jesteśmy przecież tak blisko siebie...
Przemyjmy dzisiaj oczy ze zdrojów wód żywych,
bysmy widząc bliźniego dostrzegali także
w nim odbicie samego Chrystusa.

poniedziałek, 2 października 2006

Dziękuję...

Nauczycielu,
dziękuję, że przypomniałeś mi dzisiaj,
że jesteś zawsze przy mnie,
że warto korzystać z natchnień Twoich
oraz dziękuję za to dzisiejsze pytanie,
które poniekąd zbiło mnie z tropu,
a poniekąd wskazało drogę...
Dziekuję Ci Jezu.
Mój Mistrzu...
Przepraszam,
że często brakuje mi
sił, cierpliwości i miłości...
Pragnę kochać innych tak jak Ty,
proszę naucz mnie tego...

niedziela, 1 października 2006

Mój Mistrzu...

Mój Mistrzu,
Twoje miłosierdzie rozlewa się na nas
z Twego przebitego boku,
dlaczego ludzie nie widzą tych łask,
którymi ich nieustannie darzysz?
Dlaczego trwają w swoich grzechach?
Dlaczego nie chcą powstać?
Sam jestem grzesznikiem i sam wiem,
ile mnie kosztuje pozbieranie się z grzechów i słabości,
ale sam też doświadczyłem ile można zyskać powstając...
Zdroje Miłości niech mnie oplotą,
niech wzmocnią moją wiarę,
bym z nadzieją patrzył
i oczekiwał Twego przyjścia w chwale,
mój Mistrzu....